Konferencja Lokatorska - sprawozdanie cz.4 (Warszawa 28-29 III 2009) PDF Drukuj Email
wtorek, 14 kwietnia 2009 21:05

Jarosław Urbański – Strajki czynszowe, blokady eksmisji i samowolne osadnictwo

Błędne jest przekonanie, że mieszkalnictwo ma zawsze uregulowany status. Duża część lokatorów samowolnie zabezpiecza sobie dach nad głową. Przykładem jest Ameryka Pd. I tzw. fawele czyli dzielnice nędzy. Często są one zakładane nielegalnie i później legalizowane.

Doświadczenia walk w różnych regionach często są podobne. Ruch lokatorski może wymieniać się doświadczeniami i zawsze ma czym się wymieniać.


Różnica między Barceloną w czasie strajku czynszowego lat 30 XX wieku a obecną Warszawą to wielki wzrost ludności w ówczesnej Barcelonie. W Warszawie wzrastają przedmieścia, trochę osób wyprowadza się poza miasto. Byłe miasta wojewódzkie też zmniejszają się. Ludzie przepływają do tych aglomeracji które najlepiej radzą sobie ekonomicznie.


Tak duży napływ emigracji do miast jak w Barcelonie miał w Polsce tylko po wojnie. Analizy GUS rozwoju miast do 2030 przewidują początek spadku ludności aglomeracji.

W Polsce problem stanowi prywatyzacja zasobów społecznych. Po wojnie głównymi rozwiązaniami było albo uspołecznienie budownictwa albo fawelizacja. Obecnie głównym nurtem w Polsce indywidualizacja budownictwa między innymi przez promowanie kredytów mieszkaniowych.

Świetność ruchów lokatorskich przypadała na momenty transformacji ustrojowej, silnej opozycji wobec władzy i walk społecznych. Obecnie w Polsce system istnieje pozornie wielopartyjny i demokratyczny, ale brak jest alternatywnego spojrzenia na kwestie mieszkaniowe. W kwestiach mieszkaniowych panuje system jednopartyjny. Historycznie ruchy lokatorskie miały wsparcie ruchów politycznych. Ruchy miały możliwość forsowania swojej wizji i osiągnięcia jej. W porównaniu z tamtą dynamiką obecna sytuacja może się nam wydawać marazmem, a nasze działania nie są do końca skuteczne. Dużo zależy jednak od otoczenia społecznego. Niekoniecznie obecna sytuacja może być marazmem. Osoby zgromadzone na takich konferencjach i organizacjach takich jak WSL są swego rodzaju awangardą, jak bardzo nie lubilibyśmy tego określenia.


Powszechna jest opinia, że w czasie gdy na zachodzie działało samowolne osadnictwo, w Polsce nie miało to miejsca. Nie znaczy to jednak, że faktycznie nie było samowolnego osadnictwa takiego jak np. budowanie na działkach. Zdarzają się całe dzielnice powstające z pominięciem istotnych rygorów prawa budowlanego, własności itp. Często ich mieszkańcy wykazywali się znaczną solidarnością społeczną.


Należy się zastanowić kto jest a kto nie jest sojusznikiem ruchów lokatorskich. Władza wprowadza konflikt między różne grupy lokatorskie. Rozgrywa interesy uwłaszczonych lokatorów przeciwko pozostałym. Wyjściowe warunki tych grup były podobne, ale uwłaszczonych przedstawia się dziś jako tych lepszych i utwierdza w przekonaniu, że nie będą mieli problemów z mieszkaniami.

Przybywa osób nie płacących rat kredytów czy czynszów. Od 2007 do 2008 jest to różnica kilku mld zł zaległości. Te grupy miały kiedyś stałe pewne zarobki, więc czy mogą być sojusznikami ruchu lokatorskiego i co mogą do niego wnieść? Należy sobie odpowiedzieć na to pytanie. Z perspektywy zaplecza społecznego ruch lokatorski jest duży. Te grupki, które protestują jako pierwsze formułują postulaty, są jednak stosunkowo niewielkie. Nawet ci którzy zdołali się uwłaszczyć są zagrożeni podwyżkami opłat. Istnieją grupy, które dotąd nie miały problemów z mieszkaniem. Od 70 do 80% mieszkańców w różnych ankietach twierdzi uważa, że mieszka się im dobrze albo bardzo dobrze. Nagle okazuje się jednak, że mieszkania nie są dla nich. Sytuacja nie jest tak różowa również gdy spyta się ich o szczegóły warunków mieszkaniowych. Konfliktów lokatorskich będzie przybywało i jednym z zadań ruchu będzie definiowanie, gdzie te pęknięcia będą się pojawiały. Jeśli zaistnieje szerszy ruch, to będzie czerpał z doświadczenia WSL. Ruch to nie tylko my, ale ci, którzy już dzisiaj identyfikują się z działalnością lub będą się identyfikować.


Andrzej SmosarskiBariery rozwoju ruchu lokatorskiego

Istnieją bariery polityczne, organizacyjne i mentalnościowe. Mamy skłonność do zajmowania się sprawami bez znaczenia. Przykłady takich spraw to dyskusja o PRLu i watek spisku żydowskiego. Czemu służy wspominanie polityki mieszkaniowej PRLu? Obecnie państwo działa w zupełnie inny sposób. PRL sprawdza się tylko jako przykład historyczny, że można było budować w Polsce więcej mieszkań, ale nic więcej.


Kolejny problem to nieumiejętność trzymania się celów długofalowych. Trzeba sobie wybrać cele. które nie będą ogólnikami. jeżeli stwierdzamy, że w ustawie istnieje wadliwy przepis o pomieszczeniach tymczasowych, to musimy wybrać sobie go jako priorytet i ustalić jak go zmienić. Cele powinny być związane z nasza sytuacją. W Polsce ruchy społeczne i polityczne przeskakują między tematami. Jeśli nie ma konsekwencji to działania już dokonane idą na marne i pojawia się zwątpienie w sens aktywności społecznej.


Panuje brak wiary we własne umiejętności. Niechęć do publicznego występowania. Wiara, że czegoś nie umiemy każe nam ufać ekspertom, którzy często nie mają odpowiedniej motywacji. System pokazuje nam tymczasem fachowców mówiących ogólniki, wcale nie stojących na wysokim poziomie merytorycznym.


Kolejnym błędem jest wiara w pewne mechanizmy zastąpienia – mechanizmy wytworzone przez złych na górze. Wystarczy ich zastąpić dobrymi, ale ci okazują się złymi jak tylko dojdą do władzy. Jest wiele przyczyn dla których dochodzący do władzy niewiele zmienią. Partie polityczne nie znają problemu lokatorskiego, nie rozmawiają z ludźmi. Człowiek który się nie interesuje problemem, nawet jeśli jest dobry nie ma szans czegoś zmienić. Zaczyna się uczyć dopiero będąc u władzy.

Ci którzy nami rządzą nie maja poglądów. Ich zadaniem jest dojście do władzy.

Trzeba tworzyć taki nacisk, aby we własnym interesie musieli realizować nasze postulaty bojąc się, że znikną polityki.


Postrzeganie państwa jako bryły, całości. Mieliśmy reformę decentralizującą władzę. Nikt dziś nie wie które punkty mają ile władzy. Nie ma procedur. Dlatego musimy atakować wiele punktów naraz – władze centralne, samorząd, media.


Brak zagospodarowania ludzi przychodzących do organizacji. Potrzeba techniki aby człowiekowi pomóc i nauczyć go działania. Rozwiązaniem jest stopniowanie obowiązków. Prosty uczciwy komunikat. a nie mówienie, że wszystko się pozałatwia.


Niechęć do tworzenia do własnych koncepcji prawnych. Istnieją dwa rodzaje wiedzy – pisana, teoretyczna i równie potrzebna i trudniejsza, bo unikalna, od osób stykających się z problemem. Trzeba ją przełożyć na komunikat dla drugiej strony. Teoretycznie druga strona powinna sama to robić, ale się tym nie interesuje. Im będziemy słabszym ruchem tym więcej musimy poświęcać własnym rozwiązaniom. Jeśli będziemy silni to sami zmotywujemy drugą stronę do działań. Nie ma co mieć skromności. Musimy zacząć dyskusję, jeśli nie będziemy mieć racji to będziemy zmieniać działania.


Problemem mentalnościowym jest przejmowanie ideologii oprawców. Jeśli jesteśmy atakowani i czujemy się wyalienowani, to zaczynamy się za to tłumaczyć. Nie możemy tymczasem przyjmować toku myślenia strony przeciwnej. Nie musimy rozumieć drugiej strony. Kamienicznicy nas nie rozumieją. Proces reprywatyzacji jest niby naprawianiem krzywd, ale nie wiadomo dlaczego akurat tym, którzy mieli kamienice. Krzywdzi się tym innych ludzi. Trzeba mieć własną tożsamość. Jeśli stajemy po jednej strony to nie myślimy o interesie kamienicznika.


Problemy organizacyjne – problem braku sekretariatu. W przedsiębiorstwie jest osoba pamiętająca o przepływie pism, sprawach organizacyjnych. Tymczasem w organizacji społecznej taka osoba po pewnym czasie staje się przeciążona.


Niewiedza o własnym potencjale. Wiele ruchów mówi, że nic nie może bez pieniędzy. Grupa społeczna powstaje aby korzystać wzajemnie ze swoich umiejętności. Trzeba stworzyć model uzupełniających się zadań i można to zrobić na przykład za pomocą ankiety z pytaniami o umiejętności członków grupy. Jeżeli grupy są małe, to muszą działać wspólnie. Dogadujemy się co do tematyki w jednym momencie działamy w jednym kierunku. Motywy wspólnych działań mogą być różne. Powinny istnieć pewne ustalone procedury, aby za każdym razem nie powtarzać tych samych działań. Na przykład informowanie o własnych rozprawach sądowych. Sprawy jednostki muszą być zauważane.


Bariery mentalnościowe – klientelizm. większość ludzi przychodzi jak do firmy z pewnym oczekiwaniem, załatwić sprawę i wyjść. Ludzi należy uczyć tego, że powinni dawać też coś z siebie. Albo będzie się przedmiotem, albo podmiotem. W Polsce klientelizm jest wynikiem PRLu, który ludzi nauczył fasadowości działań społecznych. Kapitalizm nauczył demokracji rynku. Nie jest się obywatelem, ale klientem i rynek ma załatwiać wszystko. Pomoc nie może polegać na tym, że ludzie dający więcej są traktowani gorzej ze względu na to, że muszą poświęcać więcej czasu niż ci którzy tylko otrzymują pomoc, a także poświęcać walkę o własne sprawy w imię prowadzenia organizacji.


Teorie spiskowe. W dwudziestoleciu międzywojennym istniała grupa właścicieli narodowości żydowskiej. Wynikało to z pewnych zaszłości historycznych. Dziś często widzimy siebie jako skrzywdzonych narodowo. Są pewne stereotypy dotyczące Żydów wynikające z pewnych formy ich odrębności. Byli postrzegani jako odmienni. Inna pozycja w gospodarce wymuszona przez niemożność posiadania ziemi i zajmowania się pewnymi zawodami. Ci ludzie zostali wypchnięci do handlu usług gdy nie dawało to wielkich profitów. W miarę rozwoju tych zawodów byli coraz bardziej postrzegani jako wpływowi.

W mediach prawdziwe tło problemu reprywatyzacji jest blokowane. Ci którzy mają pieniądze są cenniejsi dla mediów niż lokatorzy. Pokazuje się konkretne przypadki, a nie tendencje. Ludzie postrzegają więc pewne działania jako spiskowe. Tymczasem mamy do czynienia z przeciwnikami narodowości żydowskiej, ale też i lokatorami narodowości żydowskiej. Mamy także wsparcie finansowe dla WSL od człowieka który ma pochodzenie żydowskie. Nie możemy więc działać na podstawie stereotypów, ponieważ są one fałszywe.

Jesteśmy ofiarami oczekującymi pomocy od innych ludzi. W innym czasie ofiarami byli Żydzi.

Dlatego, że czegoś oczekujemy musimy mieć wyższy standard moralny. Będziemy kontrolowani od strony moralności, dlatego musimy bronić się przede wszystkim przed oprawcami. Chodzi o walkę z mechanizmem prawnym, politycznym itp. dającym możliwość sterowania innymi. Teorie spiskowe to ułatwianie ataku przeciwnikowi. Druga strona nie chce dyskutować, ale skierować dyskusję na tory wygodne dla niej. Dziennikarz znajdzie jedną osobę od teorii spiskowych i zniszczy tym wieloletni dorobek działalności.


Janusz Baranek – zgadza się z wypowiedzią o spontanicznych wystąpieniach spowodowanych brakiem edukacji. Łatwiej jest powiedzieć, że „Żyd nas gnębi” bo kamienicznik jest takiej narodowości, a nie że jest kamienicznikiem. Nasza edukacja jest w pewnym sensie ograniczona nagle zwalił nam się na głowę dach stąd pewne wystąpienia mogą być dziwne, bo jesteśmy zamroczeni. Wystarczy taka osoba spontanicznie coś mówiąca aby zawalić ciężką pracę ludzi, ale musimy się z tym liczyć, trafiać do lokatorów i tłumaczyć, że nie mamy problemu z nazwiskiem kamienicznika, ale że miasto nie rozwiązało problemu. Jak można oddać komuś coś, co nie istniało, tak jak starówkę. Często wśród spadkobierców są osoby prawne. Często kamienice zostały odbudowane w innym stylu niż kiedyś istniały. Teoretycznie powinna być co najwyżej rekompensata za grunt. Trzeba by zrobić pewne badania, sondaże. Nie powinniśmy mieć pretensji do właścicieli, ale do rządzących, którzy za nasze podatki stworzyli nam ten los. Nie mamy gdzie pójść po pomoc stąd powstało WSL. Jeżeli nikt nie może nam pomóc to sami powinniśmy o to walczyć.

Lokatorzy nie przystąpili do pierwszych działań kampanii MpNT, bo byli uśpieni. Po długim zamieszkiwaniu uważali, że tak będzie zawsze, nie śledzili zmian w prawie. To nasze zaniedbanie. Nasi członkowie wcześniej nie zwracali uwagi na sprawy innych, póki ich to też nie dotknęło. Gros Warszawiaków mówi – to mnie nie dotyczy. Problem mieszkaniowy mają tymczasem wszyscy Warszawiacy.


Kolański - Od dziesięciu lat jest blokowane rozwiązanie prawne. Jest to wynik lobbyingu włascicieli nieruchomości. Część urzędu miasta nie wydaje dokumentów, albo przyznaje, że ich nie ma. Otrzymuje się tylko dokumenty świadczące na niekorzyść lokatorów. Ten kto przed wojną wybudował na kredyt teraz otrzymuje wybudowaną kamienicę.


- Jestem pod wrażeniem środowiska w jakim się znajdujemy. Jesteśmy w gronie osób wrażliwych społecznie i solidarnych. W każdym społeczeństwie są ci którzy zyskują i ci którzy są ofiarami. Dziś powinniśmy być solidarni z ofiarami bez względu na ich narodowość czy religię.

Nie zgadzam się aby konieczne było budowanie pewnych postulatów. Obserwowałem kampanie przeciwko eksmisjom. Był konkretny cel powstrzymania prawa pozwalającego eksmitować na bruk, to się udało, ale po tym sukcesie ruch na wiele miesięcy zastygł. Jest to przykład jak moim zdaniem skupienie się na jednym postulacie może zahamować ruch. Znalezienie jednego czy dwóch postulatów jest dziś niemożliwe, bo tematyka lokatorska jest bardzo szeroka. W latach 60 we Włoszech decydowano nie stawiać postulatów, ale podejmować dyskusję o działaniach – na przykład strajkach czynszowych.


Adam Zapyłkin – Dekret Bieruta, „ci Żydzi” i ci co przyszli do W-wy „problemem” oraz kwestia „meneli”. Dlaczego jest tak źle w naszym ruchu lokatorskim. Takich którzy mogą płacić 12 zł za m2 jest ok. 50 tys w Warszawie. Niezadowolonych będzie więcej. Trzecia grupa to spółdzielczość i ci którzy się uwłaszczyli. Ci patrzą na nas z nieufnością, uważają za „meneli”. Jeśli ta grupa nie zmieni zdania to ruch nie ma szans na zaistnienie. Dekret Bieruta był potrzebny, nikt by Warszawy bez niego nie odbudował.


Piotr Ciszewski – Powinniśmy rozwinąć współpracę z Krakowem. Kontynuować podjęte działania, jak również współpracę z osobami z Pragi Pn. Trzeba też działać na rzecz tego aby lokatorzy z Pragi Pn też zaangażowali się w szerszy ruch lokatorski.


Jarosław Urbański – pokładam nadzieję w gazecie lokatorskiej, związkach Warszawskich i krakowskich lokatorów. Nie chodzi o to aby ubić interes polityczny. Powinniśmy otrząsnąć się z kwestii prawnych. Są one istotne gdy rozpatrujemy konkretne przypadki. Ostatecznie należy przyznać, że to strona przeciwna ma wpływ na interpretację i pisanie prawa. Może wydać poważne sumy na pomoc prawną, więc jest to trudne aby zbyt wiele uwagi poświęcać sprawom prawnym.

Wartością tego ruchu jest oddolne organizowanie się, jest to szansą aby w przyszłości coś osiągnąć. Jest nadzieja że zapoczątkuje to ruch. Ja przejść z analiz prawnych do ruchu zmuszającego do zmiany prawnej. Wiara w prawo jest dosyć złudna.