Przeciwko brutalności policji i rasizmowi (Warszawa 30 V 2010) PDF Drukuj Email
czwartek, 03 czerwca 2010 11:20
Około 300 osób wzięło udział w demonstracji upamiętniającej śmierć Maxwella Itoyi nigeryjskiego handlarza zabitego 23 maja przez policjanta.

W akcji wzięli udział Afrykańczycy mieszkający w Warszawie i pracujący na targowisku w okolicy Stadionu Narodowego, wraz z rodzinami. Obecni byli również przedstawiciele innych mniejszości narodowych.

Pojawili się również przedstawiciele środowisk anarchistycznych, Związku Syndykalistów Polski, Lewicowej Alternatywy i Pracowniczej Demokracji.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Demonstracja rozpoczęła się w miejscu śmierci Nigeryjczyka, gdzie zebrani zapalili znicze i złożyli kwiaty. Następnie przy dźwiękach bębnów przeszli pod Komendę Stołeczną Policji.
 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Niesiono transparenty "Osądzić zabójców Maxwella", "Policja wszędzie, sprawiedliwość nigdzie" i "Dość rasizmu wśród funkcjonariuszy". Podczas protestu wypowiadali się znajomi zabitego i świadkowie zdarzenia, mówiący, że nie był on żadnym przestępcą, a stał się ofiarą brutalnego ataku funkcjonariuszy, gdy próbował interweniować w czasie ich sprzeczki z innym Nigeryjczykiem.
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Zebrani przypominali, że podczas zamieszek po śmierci handlarza jedynym kryterium zatrzymywania podejrzanych o napaść na funkcjonariuszy był kolor ich skóry. O przypadkach rasistowskich działań policji mówił między innymi uczestniczący w proteście przedstawiciel diaspory wietnamskiej w Polsce.
 


Demonstranci wypomnieli policji, że obawiając się zamieszek na pierwszą linię do ochraniania komendy posłała funkcjonariuszki.

Nigeryjczycy podziękowali wspierającym ich Polakom za solidarność. Jeden z nich stwierdził, że krew ludzka jest czerwona bez względu na kolor skóry.

Pod komendą policji w obronie jej działań zebrało się również około 10 narodowców, którzy nie chcieli jednak nawet się wypowiedzieć. Skorzystali oni z ochrony kordonu policji gdy otoczyli ich demonstranci. Po kilkunastu minutach chronieni przez funkcjonariuszy odeszli.